tetar węgajty. projekt terenowy
11-042 jonkowo     węgajty 18     tel./fax: (0048-89) 5129297     kier. art. wacław sobaszek    
english version e-mail: wioskateatralna@gmail.com         dojazd do teatru         księga gości         BLOG         linki





allelujki




archiwum festiwalowe


2008  2007  2006  2005

2005 - performances  2004 (cronica cornika)

2003


Galeria zdjęć - Wioska Teatralna 2008

Posyłając na stronę zdjęcia z festiwalu, pragniemy jako organizatorzy jeszcze raz podziękować. Najpierw wolontariuszom: byliście wspaniali, dzięki Wam nieraz niemożliwe stawało się możliwym! Udało nam się wspólnie przepchać tak skomplikowaną maszynerię organizacyjną, od pierwszego dnia do ostatniego. Nieraz trzeszczała, ale jednak bezawaryjnie dotarła do celu!!!

Dziękujemy wykonawcom za zrealizowanie bogatego, różnorodnego programu. Widzom, uczestnikom warsztatów i wszystkim obecnym, którzy współtworzyli atmosferę festiwalu. Instytucjom i osobom, które wsparły materialnie i finansowo szóstą edycję "Wioski teatralnej"

Sakramenckim "w imieniu organizatorów" podpisuję i pozdrawiam
Wacław Sobaszek

LINK DO GALERII ZDJĘĆ

Festiwal "Wioska teatralna '08" (szósta edycja)

Teatr w płynnych czasach. Inna sztuka w innej Europie

Program

Warsztaty

Bilety

Sprawy organizacyjne

Organizatorzy / Sponsorzy / Patronat medialny


PROGRAM


środa, 23 lipca

19.00
Głosy, spektakl Teatru Krzyk z Maszewa, reżyseria Marek Kościółek, pokaz w sali Teatru Węgajty - pytanie na otwarcie: Jak silny może być głos teatralnej alternatywy?

event "otwarcie", Iza Pajonk, Wacław Sobaszek - plener i kawiarnia festiwalowa

21.00 Otwarty kurs tańca - Erdmute Sobaszek, Wacław Sobaszek

czwartek, 24 lipca

17.00
premierowy pokaz filmu Waldemara Czechowskiego pt. Węgajty, nieustająca wędrówka, po pokazie: rozmowa i prezentacja wydawnictwa Teatru Węgajty / projektu terenowego pt. Inna szkoła teatralna

19.30 Piknik pod remizą - granie unplugged: Kapela Krótka Polka, Kapela Katalońska oraz Kapela Terenowa, tańce z flagami: Teatr Form Czarno-Białych "Plama" - wieś Węgajty

21.00 Bandarouna, Teatr Svabodny z Brześcia (Białoruś), reżyseria: Oksana Gajko, pokaz spektaklu na łące cyrkowej w Węgajtach

23.00 spotkanie z zespołem Teatru Svabodnego, sala Teatru Węgajty

piątek, 25 lipca

17.00
Aleksandra Kosakowska, Kobiece opowieści, storytelling wg Biegnącej z wilkami Clarissy Pinkoli Estes

18.00 Wiedźmy, film dokumentalny, reżyseria Agnieszka Trzos, po projekcji - spotkanie z autorką

20.00 Rasant, spektakl grupy Annalena Menzelschlott (Berlin), sala Teatru Węgajty

21.30 Creative Martyrs, spektakl, Alistair Edwards i James Lismore (Szkocja), sala Teatru Węgajty

sobota, 26 lipca - "płynne czasy"

16.30
Anna Wyka - w nawiązaniu do podtytułu festiwalu: "Zygmunt Bauman. Sylwetka i poglądy", żywa relacja znanej socjolożki

18.00 Evolution, performance, wykonanie ENDICHE VIS SAT. czyli Ramunas Yaras (Kowno), sala Teatru Węgajty

19.00 impreza towarzysząca Multigotki - organizowane przez Stowarzyszenie "Zielona Gmina" wydarzenie multimedialno-muzyczne, łąka w Gotkach

niedziela, 27 lipca

18.00
Nowe książki: Cień ćmy, debiut poetycki Magdaleny Bartnik, Dołóż do ognia, wybór wierszy Andrzeja Suryna, pod red. Walentyny Suryn;

19.00 Aka-Chukwu, zespół afrykański (Trójmiasto, Warszawa, Kraków), po koncercie - muzyczne jam session

poniedziałek, 28 lipca

17.00
dla dzieci i dorosłych: The Magic Pitcher, spektakl zespołu SASRI (Tirana), reżyseria - Ilir Dragovoja

18.30 Babel Caucase, film dokumentalny o artystycznej wyprawie do Czeczenii, reżyseria Mylene Sauloy

20.00 Ostry kurs tańca, c.d.

wtorek, 29 lipca

17.00 "finissage"
, teatralne jam session na dziedzińcu Domu Pomocy Społecznej w Jonkowie, początek:

Maleficium, parada-spektakl prowadzony przez Teatre Svabodny z Brześcia i miejscowych bębniarzy (Jonkowo - Węgajty)


PROGRAM WARSZTATÓW:

czwartek 24 lipca

10.30 - 14.00
warsztat białego głosu i śpiewanie litewskich sutartinias - Paulina Zielińska

Śpiew archaiczny jest pierwotną metodą wydobywania potężnego, przeponowego głosu, który drzemie w każdym człowieku.
Odkrycie go w sobie, poznanie jego mocy, daje niesamowitą radość i może stać się najważniejszą formą naszej ekspresji.
Na warsztatach proponuję wprowadzenie w rytuał pewnych ćwiczeń i ruchów, które odpowiednio stymulując ciało i co najważniejsze - przeponę, doprowadzą nas po jakimś czasie do pięknego, mocnego głosu. Aby w pełni go wykorzystać nauczymy się tradycyjnych pieśni litewskich nazywanych sutartines, opartych na najstarszych zasadach wielogłosowej muzyki wokalnej.

piątek, 25 lipca

10.30 - 14.00
ćwiczenia teatralne, taniec, improwizacja -Erdmute i Wacław Sobaszek

Jak rozpocząć dzień, jak obudzić ruch zwykły, ale uważny i żywy, który staje się tańcem? Będziemy szukać na pograniczu rozgrzewki-rozruchu i tańca. Szukając samego żywiołu tańca a nie formy. Z kolei taniec jako przejście jakiś barier wyobraźni i otwarcie się na improwizację. Przechodzenie przez te trzy stopnie ćwiczeń może przygotować nas do "wymiany warsztatowej", która planowana jest w dniu zakończenia festiwalu jako spotkanie się ścieżek warsztatów.

sobota, 26 lipca

10.30 - 14.00
integracyjny warsztat głosu - Mieczysław Litwiński

Prowadzący: śpiewak, kompozytor i praktyk. 30 lat warsztatów m.in. w USA, na Litwie, w Iranie oraz w Polsce. Zajęcia m.in w New York Open Center, New York Univerity, Uniwersytecie Księcia Witolda. W Polsce zajęcia głosowe dla teatrów m.in. Węgajty, Kana, Gardzienice, Wierszalin, Montownia. Ostatnio praca z niepełnosprawnymi w Aninie, z dziećmi i młodzieżą na Zamku Ujazdowskim, w Akademii Muzycznej, w Dąbrowie Dolnej w Górach Świętokrzyskich. Wkrótce znów Gebofon w Warszawie.

Warsztat dwudniowy.
Dzień pierwszy: praktyka i refleksja.
Dzień drugi: Praktyka, utrwalenie umiejętności, wskazówki.
Symbioza: otwarcie ku dzianiu się wioski.
Osmoza: z innymi modusami działań, warsztatów wspólnych jam session.
Przestrzeń i ruch - niewerbalne gry i zabawy - oddech, głoska - proste elementy rozwijane improwizacyjnie - dynamika: Miedzy indywidualną ekspresją a tym, co wspólne, zespołowe - drogi do werbalności: Sylaba, słowo, prosty tekst - narodziny wspólnego śpiewu.

Warsztat integracyjny i integrujący - ogólny - otwierający głos - inspirowany pracą z niepełnosprawnymi - przeznaczony dla wszystkich skierowany ku każdemu z osobna - rozwijający różne aspekty techniki i praktyki wokalnej - wskazujący sposoby dalszej, własnej pracy nad głosem.

niedziela, 27 lipca

9.30 - 11.30
integracyjny warsztat głosu, c.d. - Mieczysław Litwiński

12.00 - 15.00 warsztat tańców afrykańskich - zespół Aka-Chukwu

W czasie warsztatu nauczymy się tańca towarzyszącego muzyce igede i palm wine. Będzie to nauka kroków i specyficznego ruchu. Nauka współpracy ciała z instrumentami. Poruszenie tych partii ciała, o których posiadaniu Europejczycy zapomnieli na co dzień. Oprócz podstawowych elementów nauczymy się: egwu-ukwu (tańca talii), egwu-azu (tańca pleców), a także egwu-aka (tańca rąk) oraz egwu-ikpere (tańca kolan). Ten taniec to więcej niż profesjonalny masaż.

poniedziałek, 28 lipca

10.30 - 14.00
Głos i jego tajemnice. Ścieżki do improwizacji - Zofia Bartoszewicz

Warsztat (współ)pracy z głosem i z tym, co przyciąga uwagę. Pragnę podzielić się tym, czego nauczyłam się do tej pory na tych ścieżkach, np.: że

improwizacja uczy obecności
uczy zaufania, rozwija intuicję
uczy zauważać i doceniać to, co z pozoru małe
pieśń jest jak podróż
jednocześnie śpiewam i śpiewa się samo


do uczestników: doświadczenie wokalne nie gra roli

Pracowała w Teatrze Węgajty w latach 1992-97. Od kilku lat zajmuje ją improwizacja. Mówi o sobie: "namiętnie improwizuję w śpiewie, w kuchni i na parkiecie"

Wtorek, 29 lipca

10.30 - 14.00
spotkanie ścieżek warsztatowych - sesja robocza


wpłaty za udział w Festiwalu

Koncert grupy Aka Chukwu: 15,00 zł
Spektakle odbywające się z sali Teatru Węgajty: 10,00 zł
Dwudniowy warsztat Mieczysława Litwińskiego: 50,00 zł
Pozostałe warsztaty: 30,00 zł
Za sesję roboczą 29 lipca nie będą pobierane osobne wpłaty

Koszty udziału w festiwalu, sprawy organizacyjne:

Rezerwacji
miejsc na spektakle i zgłoszenia udziału w warsztatach prosimy dokonać telefonicznie (0895129297) lub mailowo na adres teatru. Przyjmujemy również rezerwacje na miejsca noclegowe i zgłoszenia na obiady w okolicznych gospodarstwach agroturystcznych. Chętnych prosimy o podanie następujących informacji: imię i nazwisko, rodzaj miejsca noclegowego, dokładny termin przyjazdu i odjazdu, opcja posiłku (jeśli ktoś jest wegetarianinem), możliwość kontaktu zwrotnego: mail (jeśli regularnie jest przeglądana skrzynka) lub telefon.

Koszty pobytowe:
pole namiotowe (z własnym namiotem): 8 zł od osoby za dzień
nocleg ze śniadaniem z własnym śpiworem w pokoju wieloosobowym: 24 - 29 zł od osoby za noc
nocleg ze śniadaniem w 3-osobowym pokoju z własnym śpiworem 34 zł, z pościelą: 39 zł od osoby za noc
obiad: 13 zł
kolacja: 4 zł


Organizatorzy:
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych
Stowarzyszenie "Teatr Węgajty"



Biuro organizacyjne:
Katarzyna Regulska, Erdmute Sobaszek, Wacław Sobaszek (koordynator programu)

Sponsorzy:
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Narodowe Centrum Kultury
Fundacja im. Stefana Batorego
Warmiński Bank Spółdzielczy w Jonkowie
Altkom Akademia S.A



            

Patronat medialny:
"Gazeta Wyborcza"





Izabella Pajonk zwana też Degardo

Instalacja "NIEBO UWAGI LOTNEJ"


Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.
(Ew. wg. Jana, 3,8)




1. Sztandar Surynowy - (nie)pułapka na wiatr z sutrą serca.

Wacek Sobaszek opowiedział mi kiedyś o rysunku Andrzeja Suryna pt. "Pułapka na wiatr".
Był to podobno czarny okrąg na białym tle. Wyobraziłam sobie prostokąt z wyciętym kołem - dziurą, przez którą swobodnie hula wiatr. Spodobała mi się ta Surynowa pułapka - nie pułapka, która nie chwyta, lecz puszcza? (nie)pułapka, która nie jest klatką, więzieniem, zatrzymaniem? (nie)pułapka, która może być ideą nadania kształtu, bramą, przejściem, przemianą, dotknięciem, oswojeniem, zachwyceniem, usynowieniem, modlitwą, spełnieniem, wyodrębnieniem z przestrzeni i zjednoczeniem z przestrzenią.
Czarny okrąg na białym tle to symbol buddyjski i taoistyczny oznaczający zwieńczenie pracy nad rozwojem duchowym. Duch człowieka staje się jednością z duchem wszechświata, z podstawową energią. Znak Wielkiej Pustki, która jest Pełnią.
W języku greckim ten sam wyraz pneuma oznacza i wiatr i ducha.
Czy więc Andrzejowa pułapka na wiatr jest tożsama z symbolem spełnienia duchowego?
Medytujący Andrzej z niebem w głowie, z ziemią w brzuchu i z wiatrem w sercu, na pytanie - co to jest ten cały wiatr? - odpowiada - nasza miłość przebrana za wszystko...

ziemia w moim brzuchu
niebo w mojej głowie
- w sercu wiatr
- ten poranek jak dar
- nie bój się


wiatr rwał go na
strzępy
lecz coś pozostało,
...to było wszystko...

Właśnie mijam, a rosnę. Właśnie znikam, a coraz jestem.
Cały wiatr. Co to jest? Nasza miłość przebrana za wszystko?


kiedy mówił o miłości, płakał
kiedy mówił o miłości, śmiał się
ja robiłem to samo
las robił to samo
to samo się robiło

moje serce galopuje
Himalayah! Himalayah!


popołudnie roztapiało się
w wieczór
wielcy przezroczyści siedzieli
na wzgórzach i tkali
zasłony mroku
słońce wylewało resztki złota
na zmęczoną ziemię -
żadnego człowieka
umilkły ptaki
dłonie uniesione znaczyły

Andrzej Sulima Suryn


OM GATE GATE PARAGATE PARASAMGATE BODHI SVAHA



2. Sztandar Stedowy małej guliwerki.


Piosenka dla każdej prawdziwej guliwerki (najmniejsza wśród najmniejszych - ta oczywiście jest największą guliwerką!)

jak ten wiatr, co lata
- i z pasją i spokojnie
wszechstronnie a bezstronnie
polećże, maleńka
poleć samiuteńka
aż na koniec świata:
w głębiny własne i przepastne


znajdziesz się nieraz w okrutnej biedzie
droga jest ciemna, samo - potrzasków pełna
znikąd donikąd pozornie wiedzie
nieraz potopem zaleją cię łzy
będziesz rwać włosy z głowy niemocy, rwij
będziesz z rozpaczy wyć wniebogłosy, wyj

lecz spróbuj ponad tym
ponad obłędną kolistą ramą
uważną być prawdziwą damą
(wszystkie się rodzą cnoty
z nieba uwagi lotnej)

uważną ponad każdy stan
uważną poprzez każdą z ran
od ciosów otrzymanych
a także zadawanych
zobacz siebie, nie w lustrach upiększonych
oczu partnerów w ciebie jak w obraz zapatrzonych
lecz w oczach czystych
lazuru, co go ni wymaluj ni wypisz
taki przejrzysty

ujrzawszy siebie, ujrzysz pole
nieskończenie wolne
nieskończenie schludne
nieskończenie cudne
ujrzawszy pole, ujrzysz siewcę przecudnego
słońcem pierwszodziennym i rosą drugonocną
twe piersi zapłoną
nigdy nie umrzesz

wiecznie młodego narzeczonego
wiecznie młodą będziesz narzeczoną

Edward Stachura




3. Sztandar - Łuk for Kim Ki - duk.

"Piękno brzmienia i siła napiętego łuku. Chcę tak żyć, aż do dnia mojej śmierci".

Kim Ki - duk




4. Sztandar Szambali - Wielka Wizja Wschodniego Słońca.

"Wszystko jest jednocześnie formą i przestrzenią. Wiemy cokolwiek o przestrzeni, ponieważ widzimy formy; dostrzegamy formy, gdyż stajemy się coraz bardziej świadomi przestrzeni wokół nich. Im więcej wiesz o świecie w którym żyjesz, tym skuteczniej możesz pomagać w tworzeniu lepszego świata. A przestrzeń należy do wszystkich. Potrzebujemy świadomości obejmującej całą naszą planetę, a może nawet cały Wszechświat. Świadomość wymaga szczodrości. Świadomość wymaga porzucenia "czegoś" i otwarcia się na "coś". Otwarcie serca otwiera bramy zmysłów. Otwieramy się na sposób życia innych, zamiast domagać się od nich, żeby swoim zachowaniem potwierdzali nasze oczekiwania. Współodczuwanie i świadomość są nieoddzielne."

Lee Worley


Wizja Szambali to wizja społeczności ludzi otwartych, żyjących z godnością, ludzi o przebudzonych umysłach. Celem Szambali jest stworzenie oświeconego społeczeństwa złożonego z ludzi łagodnych, a nieustraszonych, jasno, bez lęku, ale i bez złudzeń patrzących na siebie i świat.
Ścieżka Szambali czerpie z pradawnej legendy o królestwie Szambali, położonym gdzieś, w Tybecie. Jego mieszkańcy pod rządami oświeconych władców wspólnie budowali społeczeństwo wojowników. Łagodność szła tu w parze z mądrością i nieustraszonością, a pokój opierał się na mocy i wzajemnym współczuciu. Taka wizja może się wydać w dzisiejszych czasach mrzonką, ale gdy traktujemy ją jako źródło energii, natchnienia i światła, każdy krok przybliża nas do Szambali. Wymaga to połączenia pracy nad sobą i pomocy innym. Podstawą ścieżki Szambali jest praktyka medytacji. Budzi ona naszą otwartość, współczucie i inteligencję.
"Dopóki istnieje przestrzeń, dopóty trwam, trwam, aby służyć".
Dalaj Lama




5. Sztandar Węża Polarnego.

W krainie Wschodniego Słońca wąż jest duchem opiekuńczym, symbolem mądrości, wieczności, odnowy i uzdrawiania. Węgajcki dwugłowy Wąż Polarny jest wizerunkiem oddanego Przyjaciela (który "usynowił" włóczęgę) i jego towarzyszki życia, w pełni jemu tożsamej. Pochodzenie Węża Polarnego kosmiczne, patrz Stella Polaris.

Wężowe listy polarne :

"Dziś odgarniam łopatą śnieg ze ścieżki i w teatrze palę, to jedyny raz, że czuję się jak mnich i znowu słońce poranne i wszystkie zamysły wyzerowane, czyli od początku zaczynanie.

Sukces!!! Przebiłem się dziś samochodem przez zaspę. Czaiłem się trzy dni do natarcia.

I to było dobre rozwiązanie, czasem lepiej: nie działać.

Słoneczne uściski z okolic kręgu polarnego, wczoraj widziałem czarno zielonkawy las z obwódką złoto fioletową."

Tak, to jest pełnia, ta której szukałem. Znaleziona nie w księgach filozofii, nie w ławkach kościelnych, nie w biczowaniu siebie dyscypliną.
Po dniu przeróżnych działań w półśnie o świcie czuć w sobie jedność z ludźmi przypominanymi, wbrew myśli o własnej oddzielonej od innych osobie.

Czesław Miłosz






WIOSKA TEATRALNA 2007
tradycja - dialog - zmiana

Program festiwalu znowu zapowiada się bardzo obiecująco. I znowu będzie nam dane, przez ponad tydzień tworzyć "wioskę teatralną". Tworzyć wioskę, to jakby odnawiać życie na danym obszarze. W oparciu o tradycję, ale także wyobraźnię. W oparciu o współpracę zespołów i ludzi, którzy przyjadą. Będzie to spotkanie zespołów, które pracują w swoich środowiskach. Jest obecnie pewien trend w teatrze. W miastach pracuje się z młodzieżą na podwórkach, robi się różne warsztaty i projekty. Projekt teatralny Luby Zarembińskiej i Teatru Stacja Szamocin trwa już kilkanaście lat. Dla nich ważne jest drążenie własnego, lokalnego świata, skupionego wokół budynku byłego dworca kolejowego, w którym pracują.

W najnowszym spektaklu, poprzez prozę Bruno Schulza ten ich świat dworcowy, małomiasteczkowy staje się całym światem. Taki punkt widzenia jest ważny dla idei festiwalu, od jego pierwszej edycji - a mamy już teraz piątą - dostrzeganie wartości ziemi, raz w sensie tego skrawka ziemi, na którym żyjemy i pracujemy, raz w sensie globalnym: Ziemi planety ludzi. Teatry działają na styku tego, co lokalne i globalne, uczestniczą w jakimś trudnym i dramatycznym procesie przemiany kultury tradycyjnej i mówią o aktualnych zagrożeniach i problemach, które z tego wynikają. Znamienne, że w tym roku mamy aż dwa spektakle o przemocy wobec kobiet. Spektakl Białego Teatru według wierszy Anny Świrszczyńskiej, oraz "Pasja - zdejmowanie masek ofiarnych", spektakl zrobiony przez kobiety, które same doświadczyły przemocy.

Częścią procesu globalnego jest również zjawisko uchodźców. Po ubiegłorocznym festiwalu kontynuujemy ten temat pokazując "Tańce czeczeńskie" i teatralny projekt realizowany w ośrodku dla czeczeńskich uchodźców pod Warszawą. Rozwinięciem tego tematu będzie wątek cygański. Będziemy mówić m.in. o Gatlifie, reżyserze filmowym, który potrafi ukazywać zjawiska ze świata Cyganów, obecne od zawsze w historii kultury - jako część aktualnego procesu wygnania, migracji, niepewności i płynności naszego życia (Z. Bauman), spraw, które wszystkich nas dotykają.

Warto zwrócić uwagę na nurt pobocznych prezentacji w festiwalu, którego atmosferę tworzy nie tylko teatr, ale też film, performance, muzyka, warsztaty, a także? rolnictwo. Zostanie zaprezentowane po raz pierwszy zjawisko z dziedziny rolnictwa alternatywnego, tzw. permakultura. Odbędzie się to w pejzażu "Multigotek", imprezy towarzyszącej festiwalowi, która już po raz drugi odbędzie się w sąsiedniej miejscowości, w Gotkach. Także po raz drugi spotkanie w cyklu "Beczka Diogenesa", a w niej Krzysztof Gedroyć i jego nowa książka. Przypominamy: autor to do niedawna mieszkaniec Olsztyna, niegdyś współtwórca "Pracowni Olsztyńskiej", w r.1982 zakładał podwaliny ośrodka teatralnego w Węgajtach.

I uwaga na koniec. Dwa unikalne dokumenty teatralne. Film o poszukiwaniach Eugenio Barby z "Odin Teatret" i jego swoistej wiosce teatralnej na wyspie Bali, gdzie odbywała się praca nad archaiczną wersją Hamleta, oraz zapis legendarnego spektaklu teatru Kana pt. "Moskwa Pietuszki.". Wymieniłem tylko część propozycji festiwalowych, będzie ich znacznie więcej, na wszystkie zapraszam w imieniu organizatorów.
Wacław Sobaszek



Program


niedziela, 22 lipca

19.00
- Ze snu w sen wg Bruno Schulza, premiera Stacji Szamocin, spektakl w reżyserii Luby Zarembińskiej, pokaz w sali Teatru Węgajty. Pokaz tylko dla widzów dorosłych!

- event - Teatr Węgajty/projekt terenowy, z udziałem grupy stażowej


poniedziałek, 23 lipca

17.30
- Po nitce do pępka, spektakl Białego Teatru z Olsztyna w reżyserii Janiny Tomaszewskiej

18.30 - Oficjalne otwarcie festiwalu, Sztandary - performance Izy Pajonk

19.30 - Multigotki:
- wydarzenie multimedialno-muzyczne (łąka w Gotkach): performerzy i permakultura, m.in. Niels Gutschow, Maciej Łepkowski oraz koncert zespołów Rajd Maszyn, Kawalerowie Błotni


wtorek, 24 lipca

16.30
- Z cyklu: legendy teatralne - Teatr Kana ze Szczecina
filmowy zapis spektaklu Moskwa - Pietuszki w reżyserii Zygmunta Duczyńskiego. Spotkanie z twórcami z teatru Kana Dariuszem Mikułą i Martą Poniatowską. Prezentacja książki o teatrze Kana "Głosy czasu"

19.00 - Czeczenki - spektakl Teatru Kreatury z Gorzowa w reżyserii Przemysława Wiśniewskiego

21.00 - Ostry kurs tańca - tańce tradycyjne Europy, pokazuje Kapela Terenowa

22.30 - Shiva's places pokaz filmu Nielsa Gutschowa, badacza współczesnych rytuałów Dalekiego Wschodu, spotkanie z autorem


środa, 25 lipca

17.00
- Z cyklu: Beczka Diogenesa - spotkanie z Krzysztofem Gedroyciem, prezentacja jego najnowszej ksiązki pt. "Przygody K."

19.00 - Pasja. Obrzęd zdjęcia masek ofiarnych, spektakl przygotowany przez uczestniczki projektu "Praca i Godne Życie dla Kobiet Ofiar Przemocy", reżyseria Maria Depta i Dagna Ślepowrońska

20.00 - "Tańce czeczeńskie" - występ młodzieżowego zespołu tanecznego "Serlo" z ośrodka dla Uchodźców w Lininie pod Warszawą oraz prezentacja projektu animacji kultury "Bez Twarzy" Stowarzyszenia Teatralnego Remus, Nela i Daniel Brzezińscy. Pokaz fotografii Davida Sypniewskiego.


czwartek, 26 lipca

18.30
- Piknik z dziećmi uczestniczącymi w projekcie "Pedagogika teatralna w akcji". Spotkanie na placu we wsi Węgajty

20.00 - Believyble - spektakl w wykonaniu Alistaira Edwardsa i James'a Lismore'a ze Szkocji, na łące cyrkowej w Węgajtach

22.00 - Tańce tradycyjne Europy, ciąg dalszy: tańce szkockie, w sali Teatru Węgajty


piątek, 27 lipca

17.00
- Urhamlet - pokaz dokumentacji prac duńskiego Odin Teatret nad archaiczną wersją "Hamleta" prowadzonych w wiosce na wyspie Bali, komentarz: Zofia Dworakowska

19.00 - Mac Gyver spektakl Teatru Realistycznego ze Skierniewic w reżyserii Roberta Paluchowskiego

22.00 - Cyganie i krainy wędrowne Tony'ego Gatlifa - Adam Jankiewicz
- pokaz filmu "Transylvania"


sobota, 28 lipca

17.00
- Caravane 55 - pokaz filmu Valérie Mitteaux i Anny Pitoun o cygańskich emigrantach we Francji

- "Socjologia emocji" - spotkanie z prof. Anną Wyką, Collegium Civitas, Warszawa

21.00 - Kapela Terenowa i jam session


niedziela, 29 lipca

11.30
- Wacław Sobaszek - Inna Szkoła Teatralna - plany na przyszłość, pokaz zdjęć Franka Strzeszewskiego z sezonu 2007 podsumowanie i rozmowy

Program może ulec zmianie!


organizatorzy:
Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych
Stowarzyszenie "Teatr Węgajty"

sponsorzy:
Ministerstwo Pracy i Spraw Społecznych - Program "Fundusz Inicjatyw Obywatelskich"
Fundacja im. Stefana Batorego
Altkom Akademia S.A.
Warmiński Bank Spółdzielczy w Jonkowie
Barbara Rang
Urząd Gminy Jonkowo

patronat medialny: "Gazeta Wyborcza"

Zapraszamy do wzięcia udziału w warsztatch prowadzonych w ramach festiwalu "Wioska teatralna '07"!!!

Prowadzą:
- Mieczysław Litwiński, Saba Krasoczko: śpiew
- Bogdan Słupczyński: warsztat pracy nad dialogiem
- Erdmute Sobaszek - głos, ruch, dialog
- Justyna Wielgus: improwizacja


23-24 lipca, godz. 10.30 - 13.30 - warsztat "Ślady" - prowadzi Justyna Wielgus

Warsztat "Ślady"


to wołanie uśpionego,
wędrówka po intuicjach ciała,
jego odruchach
i
przeszłości
będącej zarówno chwila obecną,
jak
i

która się wydarzy,
czyli
jego pamięci,
śladach
to pytanie o pewną wrażliwość,
słuchanie i postrzeganie powstających relacji,
eksplorowanie nieznanego
oraz
stawianie pytań temu,
co wydaje się już rozpoznane

Obszarem pracy jest taniec, zwłaszcza Kontakt improwizacja oraz żywa muzyka.

Justyna Wielgus - aktorka Teatru Węgajty/projekt terenowy, tancerka, animatorka kultury.


25 lipca, godz. 10.30 - 13.30 -warsztat "Inter - akcje" prowadzi Erdmute Sobaszek

Inter-akcje

Wychodzimy od prostych ćwiczeń ruchu, stwarzających przestrzeń dla oddechu i głosu. W poszukiwaniu działań organicznych mniej ważna będzie dla nas sprawność, raczej będziemy ćwiczyć sztukę przyjmowania: sztukę percepcji, słuchania, patrzenia. I wyobrażenia. Będzie to praca "w kręgu", ale od nas zależy, czy na tym się zatrzymamy. Bo pracując "w kręgu" niekoniecznie otwierasz się na partnera, niekoniecznie wchodzisz w dialog. Żeby wchodzić w dialog - musisz mieć swoją historię?

Erdmute Sobaszek - aktorka Teatru Węgajty/projekt terenowy, muzyk, animator kultury


25 - 26 lipca, godz. 10.30 - 13.30 - prowadzi Bogdan Słupczyński

W osobistym poszukiwaniu kontekstu?


Temat warsztatu wynika ze specyfiki pracy Teatru CST, który w swych spektaklach ( "Wschodzenie", "Droga Żywiecka", "Kavkazkij Priviet") dotyka wątków kultury tradycyjnej, spraw społecznych, psychologii relacji międzyludzkich, historii, a nawet polityki.
Spektakle te nie powstawały na salach prób, przy stolikach reżyserskich, ale były wynikiem sytuacji, których świadkami lub sprawcami byli sami aktorzy. Ten właśnie kierunek pracy pozwala na autentyczną i zaangażowaną wypowiedź teatralną podyktowaną osobistym doświadczeniem. W takim ujęciu, aktor staje się bardzo uważnym obserwatorem rzeczywistości, który będąc "w środku spraw" jest wiarygodny. Jeżeli do tego dołożymy wysoką świadomość środków teatralnych, aktorskich, mamy szansę na to żeby teatr był czymś więcej niż sztuką nastroju, półprawdy, pokazem sprawności własnego indywiduum, efektem marketingowym. To wszystko przecież takie oczywiste?

Dzień pierwszy.
Spotkanie grupy warsztatowej. Wyznaczenie zadań. Wyjście w teren. Poszukiwanie i ustalanie wątków, tematów, zapis narracji, dialogu, monologu. Próba zapisu tekstu dramatycznego.

Dzień drugi.
Realizacja sceniczna przygotowanego materiału dramatycznego.

Bogdan Słupczyński - ukończył wydział aktorski, pracował w w Szyfmanowskim teatrze za dyrekcji Kazimierza Dejmka, potem - w dość burzliwych okolicznościach - porzucił repertuarowy teatr, aby po okresie artystycznej abstynencji odnaleźć się w teatrze offowym. Twórca czerpiącej z etnicznych korzeni grupy - Cieszyńskiego StudiaTeatralnego.


26 - 27 lipca, godz.10.30 - 13.30 - warsztat "Głosy i pieśni" prowadzą Mieczysław Litwiński i Saba Krasoczko


Głosy i pieśni

Na początku wdech i wydech. Swobodne głosy. Ciało w ruchu dźwięczy. Skupienie i zabawa. Osobne i wspólne. Otwarty umysł i serce. Wędrówki po stopniach muzycznych skal. Śpiewy i pieśni z różnych stron.

Prowadzący: Saba Krasoczko (śpiewaczka, filolog), Mieczysław Litwiński (kompozytor, multiinstrumentalista, śpiewak) - znani jako duet "Sol et Luna". Od lat prowadzą warsztaty w różnych środowiskach - przedszkolach, szkołach, domach kultury, teatrach. Interesuje ich szeroko pojęta tematyka pracy nad głosem, tradycyjna muzyka i pieśni starych kultur muzycznych (m. in. Litwy i Iranu). Współpracują z Projektem Terenowym Węgajty, Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie i in. Ostatnio prowadzili warsztat pieśni litewskich w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, w lipcu planowany warsztat pieśni i muzyki perskiej. Oprócz własnych kompozycji wykonują też klasyczną muzykę Iranu, muzykę chińską i pieśni litewskie.


OSOBY, KTÓRE NIE UCZESTNICZYŁY JESZCZE W ORGANIZOWANYCH PRZEZ NAS WARSZTATACH PROSIMY O PODANIE INFORMACJI O SOBIE:

- jakie są Twoje zainteresowania praktyczne, stałe zajęcia oraz inne...
- jakie są Twoje doświadczenia pracy w teatrze i innych dziedzinach artystycznych, udział w warsztatach, w pracy grup...
- czego oczekujesz, spodziewasz się doświadczyć w wybranym warsztacie? ...

Koszty warsztatu: 30 zł za dzień warsztatowy. W uzasadnionych przypadkach dopuszczamy mozliwość zniżki.
Prosimy o przesyłanie zgłoszeń najpóźniej do 17 lipca!!!

Warsztat Teatru Węgajty

Zapraszamy do udziału w warsztacie grupy stażowej, organizowanym w przededniu festiwalu "Wioska teatralna" w dniach 20 - 22 lipca 2007

prowadzenie: Justyna Wielgus, Erdmute Sobaszek, Wacław Sobaszek

***

Materiał do pracy:

motywy tradycyjne w obszarze kulturowego pogranicza
formy pomostowe, formy graniczne
litewskie, polskie, białoruskie, żydowskie, bretońskie tańce tradycyjne
ćwiczenia głosowe, ćwiczenia rozluźniające i ćwiczenia ruchowe
by przezwyciężyć bariery ruchowe i uruchomić język ciała i głosu

***

Fazy pracy

1. energia, rytm, komunikacja w grupie: praca nad sekwencją tańców tradycyjnych
2. indywiduacja, nowe formy ruchu, poszukiwanie własnego wyrazu ciała i głosu - elementy improwizacji kontaktowej i ćwiczenia głosowe
3. ćwiczenia koncentracji, opracowanie etiud

***

OSOBY, KTÓRE NIE UCZESTNICZYŁY JESZCZE W TYM WARSZTACIE PROSIMY O PODANIE INFORMACJI O SOBIE:

- jakie są Twoje zainteresowania praktyczne, stałe zajęcia oraz inne:
- jakie są Twoje doświadczenia pracy w teatrze i innych dziedzinach artystycznych, udział w warsztatach, w pracy grup
- czego oczekujesz, spodziewasz się doświadczyć w naszym warsztacie?

***

Ramowe daty festiwalu 22 -28 lipca 2007

UWAGA: Zamierzamy włączyć uczestników pracy grupy stażowej w praktyczną realizację niektórych wydarzeń festiwalowych!

Koszty związane z udziałem w stażu:

- opłata warsztatowa 100zł
- nocleg 5zł (namiot), inne możliwości zakwaterowania 18 - 25 zł (ze śpiworem)
- wyżywienie 15zł
W uzasadnionych przypadkach dopuszczamy możliwość zwolnień z opłat.



Pojawiam się w Węgajtach. To tak jakby ktoś do ręki dał mi zwój nut - muzyczny zapis jakiejś starej pieśni w dwudziestu akordach. Ja nie jestem muzycznym stworzeniem. Czuję się bezradna. Jak to wyśpiewać? Jak wygrać? Czy łyżeczki od herbaty odtworzą mi tę pieśń na karpackich cymbałach?

Akord pierwszy

Wsłuchanie się w łąkowo - polną drogę do Węgajt. Zdenerwowane szczekanie sąsiedzkiego psa, któremu przed nosem przechodzi zbyt wielu ludzi. Nieprzeciętnych ludzi. Zapraszający szum zwykłych wysokich traw. Dom. Niestodoła - teatr.

W lipcu psy śpią na łapach
w psim śnie pola i ludzie
I pilnuje ich anioł
Uwiązany przy budzie
  *

Akord drugi

Sobota - atmosfera pierwszego festiwalowego wieczoru. Choć może słowo „festiwal” nie jest tu odpowiednie, może zbyt kojarzy się z „prędkimi” festiwalami dla rekinów światowej finansjery -  molochami biurokracji, rywalizacji i często dezorganizacji, które pożerają nadrzędną wartość treści artystycznego przekazu. A Wioska Teatralna nie była molochem i choć zgromadziła ludzi z różnych stron świata, choć słyszało się kilka języków porozumiewania, nie utraciła kameralności, wiejskiej specyfiki otwartości, która zapraszała do Spotkania.

Wieczór więc zaczęliśmy słowem i muzyką, które popłynęły od gospodarzy. Od dziewiętnastej słuchaliśmy fińskiej opowieści. Spektakl w reżyserii Wacka Sobaszka - „Kalevala, fragmenty niepisane” - artystycznie i oficjalnie otworzył Teatralną Wioskę. Wspólna wędrówka do wsi tuż po spektaklowych wrażeniach zintegrowała krótki pochód widzów i twórców w grupę muzykantów i tańczących!

Akord trzeci

Na nowo odkryło się we wsi niezwykłą pojemność maleńkiej remizy - miejsca znaczącego, bo tętniącego rytmem nadawanym przez Kapelę Terenową i jej gości. „Ostrym kursem tańca” nazwano koncert, który stał się prawdziwą wiejską potańcówą na dzień dobry.

Noce są długie niewymownie,
pora na sen,
czas na opowieści,
na picie wina i zabawianie
gościa, co przybył z daleka.
  *

Akord czwarty

W niedzielny poranek należało się przywitać z lasem. Dzień wcześniej powitali się ze sobą ludzie. Przebieżka pośród drzew zainicjowała „ruchowe improwizowanie cielesne” na deskach teatru pośród uczestników warsztatów prowadzonych przez Justynę Wielgus. „Improwizacje” miały taneczny charakter, ale wykraczały poza taniec, koncentrowały się na aspekcie świadomości własnego ciała, swoich ruchów i na wrażliwości na partnera. A wrażliwość na Drugiego dogłębnie wyostrzyła się nam po południu, gdy o siedemnastej wzięliśmy udział w pokazie Laboratorium Teatrum Fenicium z Helsinek.

Akord piąty

„W kręgu pieśni Kalevali” to wzruszający jednoosobowy koncert w nietandetnym blasku świec - pokaz pieśni w wykonaniu Kaisli Kaastralo, która scenę stworzyła pośrodku nas - widzów, wprowadzając nastrój specyficznie osobisty, kameralny, ale nie patetyczny, ani nie hermetycznie izolujący ją od nas.

Akord szósty

„Madam Eva, Ave Madam”. Jeszcze tego samego wieczoru obejrzeliśmy filmową dokumentację przedstawienia teatru Zenkasi, którego twórcy - Katarzyna Bazarnik i Zenon Fajfer - opowiadali o swojej współpracy z niepełnosprawnymi, których uczynili aktorami.

Kwitną kule drewniane
Wisząc w sadu koronie
Człowiek w cieniu ich drzemie
W drzemce widzi że jabłoń
Schodzi z nieba na ziemię
  *

Akord siódmy

Późnym niedzielnym wieczorem, na podsumowanie bogatego repertuaru dnia, obejrzeliśmy „Drogę żywiecką” Cieszyńskiego Studia Teatralnego. Wspomnienie spektaklu Bogdana Słupczyńskiego każe przedstawienie kojarzyć z Wysiłkiem, jaki kosztował twórców tego pokazu - poczynając od zbudowania pod gołym niebem własnej sceny, poprzez zwarty rytm samego spektaklu, aż po prędkość zniknięcia zespołu z Węgajt jeszcze tej samej nocy. Szkoda, że tak szybko...

Ależ się spieszysz maleńka stopo!
Uszanuj oddech świata i serce wariata
  *

Akord ósmy

Rytm nowego tygodnia zaczęliśmy poniedziałkowymi warsztatami z samego rana. Kaisla Kaastralo prowadziła zajęcia aktorskie - w szerokim rozumieniu słowa „aktorskie”. Obserwator powiedziałby, że były to warsztaty ruchowo- i śpiewno- poszukujące (poszukujące - czego? harmonijnej postawy siebie samego? własnej energii pośród innych?). Rytm budzi pieśń, a rytm tych warsztatów  na pewno doprowadził uczestników do ich wewnętrznych pieśni, o których tylko oni sami mogą zaśpiewać...

Akord dziewiąty

Równorzędnie do rytmu Kaisli swoją „muzykę” tworzył Paweł Górecki, który z grupą uczestników rozmawiał o sztuce performance. Z nut tych rozmów powstał na końcu tygodnia oryginalny koncert, „pokaz absurdu w mżawce” - pogoda bowiem była na podsumowanie bardzo niespokojna...

Akord dziesiąty

Artystyczne popołudnie zaczęliśmy lirycznie i intymnie. Barbara Rang podzieliła się z nami swoimi wierszami, których polsko-niemiecki cykl nosił nazwę „Das Eine Gefuhl”. Wyciszeni tym poetyckim rytmem opowieści i zapachem zielonej herbaty z kardamonem, którym przesiąknięte było całe Klepisko, przenieśliśmy się na Scenę, by wziąć udział w pokazie "work in progress" teatru Omma Studio i zespołu Ierapetra z Krety.

Akord jedenasty

Reżyser Antonis Diamantis oparł się na dziele Nikosa Kazantzakisa, tworząc spektakl pt. „Ascetica”. Pierwsze skojarzenie z tym przedsięwzięciem każe przywołać na myśl określenie - „próba pokazania trudu”. Nasza uwaga była rozdwojona na wydarzenia dziejące się na scenie i obrazy wyświetlane na ścianie - film Godfrey’a Reggio - jeden z trzech esejów („The Qatsi Trilogy”) o autodestruktywnym wpływie nowoczesnego świata. Mowa o trudzie człowieka wobec wymogów cywilizacji. Czy można w ten sposób uprościć? Czy film był wiodący w pokazie Diamantisa? Czy odpowiednio dopracowane przedstawienie teatralne, bez eseju Reggia, mogłoby być wystarczające?

Akord dwunasty

Warsztaty Kaisli i Pawła stanowiły już trzon zajęć każdego przedpołudnia, a we wtorkowy wieczór zobaczyliśmy polską premierę filmu Dirka Susziesa „Resist: Stawiaj opór!”. Tytuł tego projektu o Living Theatre stał się inspirującym hasłem dla określenia charakteru tegorocznej Wioski. Warto było więc zadać sobie pytanie: Przed czym stawiamy opór?

W chwili, kiedy przy kolacji bronisz niedorzecznych racji,
Żal za głupstwem topiąc w wódzie - giną ludzie.
Giną ludzie, gdy głosujesz za pokojem
I próbujesz bunt sumienia zbić doktryną, obcy giną.
W chwili, gdy rozrywki żądasz, w telewizji mecz oglądasz
Lub się pławisz w słodkiej nudzie - giną ludzie...
  *

Akord trzynasty

Po obejrzeniu irackich zdjęć Tomka Sosnowskiego wzięliśmy udział w performensie „Aldik” Jaśka Sobaszka i... Jimmiego, psiaka Sobaszka! Pojawienie się psa na tle ekranowych obrazów (w tym zdjęć Maćka Łepkowskiego), nawiązujących tematycznie do konsumpcyjnego żywota, jaki wiedziemy, to... artystyczny przypadek!

Akord czternasty

Późnym wieczorem Saba i Mietek Litwińscy zaprezentowali swoje „Opowieści perskie” - pokazali nam zdjęcia z pobytu w Iranie, opowiadali o tamtejszej religii, kulturze: muzyce, poezji, tradycyjnym teatrze i codziennym życiu. Zobaczyliśmy też film z miejsko-ludowego widowiska pasyjnego „Ta’ azija”.

Akord piętnasty

Środowa Wioska była „przejściem z obiadu w kolację”. Kończyły się warsztaty Kaisli i Pawła, a zaczynały zajęcia śpiewu Gendosa - Gennadija Tchamzyryna z Tuwy. Do tego zupę dnia przyprawił kolejny otwarty kurs tańca Kapeli Terenowej. Środa uderzała w coraz wyższe nuty zakończenia „festiwalu”, więc zapowiadała skondensowane podsumowanie. I oto przyszło ono dzień później!

Akord szesnasty

„Kolacja” była wyrafinowanym dziełem kulinarnym. Czwartek był bogaty w przyprawy - melodie, kolory i rytmy. Porannym warsztatom Szamana z Syberii jeszcze bardziej wysublimowanego smaku dodała popołudniowa demonstracja warsztatu Flamenco, prowadzona przez nieprzeciętnego tancerza z Łużyc, który zwie się Metody Wawrzyniec Rietsch. Demonstracja próbowała zdobyć miano warsztatu, scenę rzeczywiście wypełniało mnóstwo chętnych uczestników, jednak przyspieszony kurs tak trudnego tańca pozostał raczej przyjemnością obserwacji i „powierzchownej partycypacji”.

Akord siedemnasty

Po próbach liźnięcia wyrafinowania Flamenco przyszła wreszcie pora na finał. Egzotycznym pokazem dla Węgajt była parada hinduskiego zespołu Milon Mela. Przez ulicę wsi przeszedł pochód wielobarwnych bębniarzy, tancerzy i akrobatów. Widowisko można by skojarzyć najprościej z estetyką karnawału lub bardziej wyrafinowanie - ze zdesakralizowaną (wszak nikt nie opowiadał nam w świątyni opowieści o życiu Kriszny) i skróconą (parada nie trwała dziewięciu dni...) wersją ceremonii Krysznanattam (powstałej w Indiach, w stanie Kerala w XVII stuleciu). Chociaż właściwie takie zestawienie jest sztuczną próbą znalezienia powiązań Wiejskiej Parady z indyjskim teatrem. Czy rzeczywiście przypatrywaliśmy się licznym kombinacjom mudr artystów przypominających wyszkolonych Najarów? Oczywiście nie! Milon Mela raczej czuli się jak twórcy, którzy pokazują turystom kolorową namiastkę swojej kultury, jak karnawałowicze, którzy wciągają zgromadzonych do współuczestnictwa. A takie poczucie na pewno wszyscy mieliśmy, idąc piechurem z zespołem przez wieś.

Mela dał nam namiastkę Indii - kultury barwnej, „zdesakralizowanej”, gestycznej. Hindusów - twórców o niezwykłym poczuciu rytmu i... smaku (nalewana - tylko do połowy kubka - czarna herbata szła sprawnie tak jak... my szliśmy wtedy w kolorowej paradzie!).

Akord osiemmnasty

Parada z Milon Mela to, przesadnie rzecz ujmując, procesyjna chorea, która zamieniła się w cykliczną przy stawie i remizie. To właśnie tam należałoby widzieć nie przesadnie nazwane - epicentrum sfery sacrum pod „lnianym niebem” - miejsce, w którym dzieci z Węgajt i Dąbrowy Dolnej stworzyły przedstawienie do słów Alicji Imiołek. „Zaklinanie Żab” w przepięknej, wiklinowej scenografii i inscenizacji Krzysztofa Wrony to spektakl plenerowy „Teatru pod lnianym niebem”.

Akord dziewiętnasty

Procesja ruszyła dalej, dzieci zaczarowały lniane niebo w ciemną sztruksową mżawkę, która omamiła wszystkich! Na szczęście Zbiorowe Chcenie, podsycane rytmami wytrwałej Kapeli Terenowej, dało nam obejrzeć ciekawe pokazy grup warsztatowych. Obejrzeliśmy wystąpienie grupy Kaisli, przypominające zindywidualizowany pokaz wschodnich sztuk walki z nutą absurdu. Jednak prawdziwym zderzeniem z groteską był dopiero efekt pracy Pawła ze swoją grupą. Podczas gdy deszcz zastanawiał się czy spaść i postraszyć, performerzy wytrwale oddawali się „zachowanym zachowaniom”, jeśliby sparafrazować Richarda Schechnera. Takim, które wchodzą w relacje z nami - współuczestnikami i z mżawką węgajcką...

Akord dwudziesty

Podczas gdy w piątkowe przedpołudnie „mantrycznie pobrzmiewał” jeszcze Gendos i uczestnicy jego warsztatów, Wioska Teatralna (wymęczona niezdecydowaniem deszczu, który poprzedniego dnia grał dziewiętnasty akord letnio-węgajcki) dochodziła delikatnie do swojego końca. Właściwie doszło do końca tylko jej ciało. Jej myśli, emocje i uczucia, wszelkie impulsy jakby elektrony, były rozproszone gdzieś po Węgajtach i już poza nimi - w duszach tych wszystkich, którzy byli w drodze do domu.

We mnie najwięcej impulsów zostało po wydarzeniach, które nie pojawiły się w oficjalnym programie Wioski. Spontaniczny koncert Saby i Mietka Litwińskich któregoś z wieczorów pobrzmiewa we mnie cały czas, kołacze, szuka melodii, próbuje sobie przypomnieć siebie. Jest czymś wyrwanym z kontekstu, pozakontekstowym, niezwykłym. To było Wydarzenie z materii nieziemskiej, może z gwiezdnego pyłu? Wszak Sol et Luna...

Podobnie spektakl Małgorzaty i Piotra Rogalińskich. Przepiękny prezent ślubny dla przyjaciół. „Pieśń o miłości”. Utkany cierpliwością i precyzją. Mówią słowami „Pieśni nad Pieśniami”, że „jesteś ogrodem zamkniętym”, ale i „źródłem żywej wody” w tym ogrodzie, więc czymś otwartym na niego - na siebie samego. Czy otwarcie na siebie nie oznacza otwarcia na Drugiego?

Żywym wspomnieniem zostanie wieczorny koncert trąbkowy, który nieplanowanie zabrzmiał któregoś dnia chyba w całym lesie, o porze już ciemnej i nieprzyzwoitej. Słuchałam go na łąkowej drodze, w cudownym towarzystwie, idąc do Noclegowni. Jestem pewna, że wpisał w melodię Wioski swój niepowtarzalny akord, który powinien zagrać pewniej za rok.

Impulsy, iskierki Wioski są wspomnieniem jej ciała. Można przypomnieć sobie Miłe Spotkanie i nazwać je Serduchem Wioski. Można pamiętać o Tańcowaniu i przywołać obraz Nóg Wioski.

Widziałam Wioskowe Odnogi Węgajt obok cygańskiego wozu, świdrowały mi przed oczami osób, wybijały rytmy nad trawą i kwiatami, które wybaczyły swoje zerwanie i ususzenie (podczas całego tygodnia Klepisko upięknione było świeżymi kwiatami z mokradeł).

Umysł Wioski miał swój odpoczynek dopiero po południu, gdy minęły rozmowy i teoretyczne podsumowania. Wtedy, gdy siedliśmy w garstce na deskach sceny, gdy ogrzewała nas odwewnętrzna chęć podziękowania za Wioskę, parująca herbata z kardamonem i jakiś alkohol w butelce. Po tym, gdy odwołaliśmy się już do swoich krytycznych, organizatorskich zmysłów, które podsuwały pomysły na następny rok, poczuliśmy pulsujące zmęczenie - rytm muzyki, która nie znikała, ale cichła, chyba na jesień i zimę...

Odkopiemy potem tę melodię. Na wiosnę jej brzmienie będzie znów wzrastać pod powierzchnią ziemi tak, że latem przypomni nam się naskórek dwudziestu akordów.


Daria Mielcarzewicz

Cronicae scolytidae vel cicer cum caule

czyli
kronika festiwalu wioska teatralna
12 – 25 lipca 2004 r.


Była zimowa, wiosenna, jesienna, w końcu przyszła kolej na letnią wersję widowiska „Missa Pagana” z muzyką Mieczysława Litwińskiego do słów poematu Edwarda Stachury. Praca warsztatowa poprzedzająca pokaz przebiegała w orzeźwiającym chłodzie, o tym, że jest lato przypominały stada komarów. Jednak w dniu pokazu, 16 lipca, rozpogodziło się, wyszło słońce i od tej pory całej „wiosce” patronował blask solarny. „Missa Pagana” jako hymn na cześć drogi rozpostarła pomost nad węgajckimi bagnami.
I ten pomost przeniósł wioskę w sobotę do Jonkowa, gdzie odbywał się jarmark gminny, tzn. każdy prezentował co miał najlepszego, wino z czarnego bzu, cuda rękodzieła, ale i muzykę. Późnym popołudniem na jonkowskim rynku wystąpiła nowojorska grupa muzyczna „Jug free America” reprezentująca na jarmarku wioskę teatralną. Leniwe popołudnie przetarło oczy, gdy ze sceny zaczęły rozbrzmiewać dźwięki z południa Stanów Zjednoczonych. Na scenie pojawiła się sześcioosobowa grupa młodych ludzi grających i śpiewających utwory z nurtu amerykańskiej ludowości, a którzy w swoim instrumentarium mieli prócz gitar, trąbki, banjo czy... fletu, instrumenty „jugbandowe” czyli tarę, dzban.
Ale tak naprawdę gorąco było następnej nocy...

Najpierw w niedzielny wieczór odbył się pokaz przedpremierowy spektaklu „Synczyzna” w  reżyserii Wacława Sobaszka. Spektakl złożony z dwóch części, zrealizowano na podstawie „Ślubu” i „Trans-atlantyku” Witolda Gombrowicza. Pierwsza część to teatr dramatyczny, gdzie słowo jest jednym z najważniejszych narzędzi, część druga opiera się na metaforach i skojarzeniach obrazu teatralnego. Obie części łączy pytanie o hierarchię wartości i o tożsamość, a także o relację ja - społeczeństwo, ja - historia, ja - tradycja. Postawa Gombrowicza jest jak utrzymanie równowagi w wirze oberka, będąc w bezpośredniej relacji z partnerem, ale przede wszystkim w relacji z innymi obecnymi na sali. I właśnie tego (czyli tańczenia oberka) można było spróbować podczas tego wieczoru, po spektaklu. Olsztyński zespół PKS grał muzykę tradycyjną z radomskiego a były to głównie... oberki. Kiedy już zmęczenie dopadło tancerzy i muzykantów, wytchnieniem wydała się być gra muzyków z „Jug free”; ale gdzież tam, energia wywirowana w oberkach wstąpiła we wszystkich obecnych w teatrze. Mimo że nowojorczycy musieli wczesnym rankiem wyjeżdżać, każdy ich „ostatni” utwór nagradzany był takim aplauzem, że grali do późnych godzin. Koncert niepostrzeżenie przerodził się w jam. Była nawet piosenka Jannis Joplin w oprawie jugbandowej. A dopełnieniem wieczoru stało się przedpołudniowe spotkanie dnia następnego z Elżbietą Morawiec, krytykiem i autorką książek o teatrze. Teatralne klepisko przemieniło się w klasę, gdzie tematem lekcji były „Rytuały Gombrowicza”.
Wyciszony poniedziałek przyniósł jeszcze warsztat wprowadzający do tai chi, który poprowadziła Iwona Sojka, spotkanie autorskie z poetą Piotrem Romanowskim i... ostry kurs tańca, do którego przygrywała Kapela Terenowa Teatru Węgajty, tańczono tradycyjne tańce z różnych części Europy.

Festiwal „Wioska Teatralna” odbywał się na wielu płaszczyznach. Niemal wszystkim działaniom towarzyszyły warsztaty. Najbardziej swobodne były warsztaty prowadzone przez Krzysztofa Wronę. Wspólna praca Krzysztofa, jego wielokulturowego zespołu Wioha i uczestników warsztatu przemieniła się w spektakl „Bajanie”, którego przedstawienie odbyło się we wtorek po zachodzie słońca. Powstała sceneria jak z zaczarowanego ogrodu, choć ogród ten był bardzo dziki i przypominał puszczę pruską. A teatralna opowieść Krzysia była jakby nikiforowa, gdyby porównać teatr do malarstwa - była jak teatr naiwny.
Wcześniej w „Bajanie” wprowadził koncert bębniarski Radka Nowakowskiego z zespołu Osjan, który był jak szamańskie zaklinanie przestrzeni przed wieczorem czarów i baśni. Muzyk grając na sześć bębnów stworzył swoiste opowiadanie dramatyczne – „Monodrum”. A ciąg dalszy tego bębnienia miał miejsce dnia następnego na warsztacie, który poprowadził Radek, wprowadzając w tajniki „arytmetyki rytmu i gramatyki bębnienia”. Jak się potem okazało warsztat bębniarski, z którego wyłoniła się węgajcka sekcja, miał jeszcze dać popis sztuki bębnienia.
Radek, postać wielostronna, zaprezentował również podczas festiwalu swoje autorskie książki. Są to okazy drukowane w bardzo małym nakładzie, zupełnie wyjątkowe, będące szczytem sztuki edytorskiej, sztuką dla sztuki edytorskiej.

Półmetek festiwalu. Środowy wieczór był spotkaniem z kulturą Azji. W sali teatralnej o godz. 20 rozpoczął się spektakl „Obsessive repulsive madness” w reżyserii Low Yuen Wei , pokazany przez „In source theater” z Singapuru. Aktorki w spektaklu wykorzystały między innymi obrzęd usypywania mandali z ryżu, tradycyjne pieśni tybetańskie a także element wirowania derwiszów. Poruszyły temat granic wolności jednostki, i tego, że od wieków to pytanie o nią jest zadawane. Także pytania o własną wolność, wolność wyrażaną przez i poprzez ciało i głos, zadawane były podczas pracy warsztatowej, które prowadziła Lou Yuen Wei. Był także czas na wymianę myśli, obserwacji i wrażeń pospektaklowych a także na wspólne śpiewanie przy kominku (chociaż, jeżeli chodzi o mnie - za krótkie). Lou Yuen Wei i jej towarzyszki opowiadała także następnego wieczoru o doświadczeniach aktorskich oraz poszukiwaniach teatralnych, czynionych na przykład w tybetańskim klasztorze.

Każde spotkanie festiwalowe, zdarzenie, było jak osobny smak w przedziwnym, wieloskładnikowym daniu, jak zapach w ogromnym bukiecie różnorodnych kwiatów.  Każdym smakiem, zapachem, można by się upajać i delektować bez końca, a jednak wszystko to tylko chwile...

Tak jak spektakl „In Source Theater” ktoś porównał do haiku, tak niekwestionowanym haiku był performance Pawła Góreckiego, który „wystąpił” w czwartek. Także bliska poezji, bo dotycząca bezpośrednio jej, była opowieść Mieczysława Litwińskiego o poezji perskiej, ilustrowana przez autora i jego żonę Zuzannę Krasoczko pieśniami do słów Dżalaluddina Rumiego.
Ten wieczór zakończyła druga część Ostrego Kursu Tańca z muzyką Kapeli Terenowej. Ekspresja tancerzy, którzy po kilku dniach treningu nabrali niezłej wprawy, okazała się być umiejętnie wyzwalana.

W piątek w teatrze odbywały się warsztaty teatralne prowadzone przez Wacława Sobaszka, których tematem były „Bachantki” Eurypidesa. Praca nad „Bachantkami” odbywa się już od ponad roku. Istotnym elementem warsztatu jest połączenie pracy w plenerze z pracą w sali teatralnej. Warsztatom towarzyszy bieg leśny, nieodłączna część pracy teatru w Węgajtach.

Piątek był wewnętrznym dniem, sobocie patronowało hasło „teatr w środowisku”. Tego dnia w teatrze Antoni Soduła opowiadał o swojej książce „Listy z Rygi”, Bogdan Radzicki ze stowarzyszenia „Pruthenia” przedstawił archeologiczne dane dotyczące tych ziem, a wszystkiemu przyglądały się wirujące wycinanki kurpiowskie mojej prababci Marianny Bałdygowej, których wystawę uroczyście otworzył Wacław Sobaszek. Teatr w środowisku „niepostrzeżenie” ale bardzo stanowczo znalazł się w środku wsi Węgajty. Tam spod remizy, pod przewodnictwem Radka Nowakowskiego ruszyła przez wieś parada bębniarzy, zapraszając do udziału mieszkańców wsi i gości przybyłych z różnych stron Polski i świata. Następnym, donośnym punktem programu był koncert na siewnikach, gdzie uczestnicy warsztatu Radka mogli zaprezentować nabyte umiejętności. A siewniki, ich właściciele i wszyscy zgromadzeni z ciekawością i nieukrywanym zaskoczeniem przesłuchiwali się projektowi „agro-drum” a nawet sami chętnie próbowali bębnienia na rolniczych maszynach. Tego wieczoru bębniarze zaprosili także widzów do wielu innych zdarzeń. Odbył się pokaz capoeiry w wykonaniu grupy z Węgajt, Jonkowa, Sząbruka i Frączek. Później Iza Nowik i Sławek Barański zaprezentowali ceramikę archaiczną, prace, które powstały podczas warsztatu odbywającego się równolegle z festiwalem. Odbyła się również inauguracja zrekonstruowanego przez nich pieca kultury halsztackiej, w którym odbył się pierwszy wypał. Piec nazwany „babuliną” z racji swoich organicznych  i rozdętych kształtów, przeszedł chrzest ogniowy. Mieczysław Litwiński i Zuzanna Krosoczko zaśpiewali na wzgórzu pruskie pieśni, w scenografii zbudowanej z płonących pochodni Krzysztofa Wrony.  Później wszyscy zgromadzili się przy remizie, gdzie do rana trwała zabawa z muzyką „Kapeli Terenowej” i kapeli „Krótka Polka”. W zabytkowej remizie, niby bardzo niewielkiej, swobodnie pomieścili się muzykanci i tancerze, miejscowi i przybysze...

Gościem honorowym festiwalu była prezentująca się ostatniego dnia legendarna Akademia Ruchu z Warszawy. Przez cały dzień artyści AR prowadzili warsztaty, przygotowujące do udziału w wieczornym pokazie.
Późnym popołudniem, również w remizie Wojciech Krukowski, założyciel zespołu i reżyser przedstawień, zaprezentował dokumentację filmową z najstarszej fazy działalności zespołu. Akademia Ruchu, jako „teatr w środowisku” wkroczyła potem w przestrzeń wsi z przedstawieniem „Światło i ciążenie”. Po zachodzie słońca na cyrkowej górce za domem Goerików zaczęły pojawiać się duże, sześcienne lampiony, z których aktorzy zbudowali znak - piramidę, na nocnym tle pojawił się świecący trójkąt. Lampiony niezwykle komponowały się ze światłami w oknach domów tworząc rozległy, otwarty a nawet niekończący się obraz. Tego samego koloru co światło lampionów okazał się być tej nocy również księżyc a i chmury były niezwykle malownicze.
Podobno przyglądały się temu miejscowe krowy, które wkomponowały się w obraz spektaklu.

Tego dnia Iza Pajonk-Degardo pokazała slajdy z podróży po Azji. Akompaniamentem była muzyka... płynąca z głośników samochodowych, oczywiście z ducha wschodnia.
Wiosce patronował „Przewodnik po bagnach” Tadeusza Piotrowskiego oraz mapy festiwalowe narysowane przez Sławka Barańskiego.

Podczas festiwalu przeobrażeniu uległa biała dotąd ściana frontowa teatru, która za sprawą warsztatów malowania gliną prowadzonych przez Krzysztofa Wronę, przemieniła się w malowidło naścienne. Kłębią się na niej jeszcze różne strachy i upiory.

„Missa Pagana”, widowisko wędrowne po łąkach, leśnych drogach, któremu patronowały świetliki otworzyło festiwal. „Światło i ciążenie” z ogromnymi „świetlikami” zamknęło „wioskę teatralną”, która tak naprawdę trwa nadal...
i już ruszyłem nawet, siostro miłosierna
już mnie tam niosły stopy dwie
ale nagły i skądinąd
w bok na nowe manowce
pchnął mnie wiew
[Edward Stachura]
Spisała Magda Bartnik


fot. Grzegorz Kumorowicz lipiec 2003 roku


fot. Małgorzata Kumorowicz


fot. Małgorzata Kumorowicz


fot. Małgorzata Kumorowicz


Pierwsza edycja festiwalu „Wioska teatralna” zrealizowana w r. 2003 potwierdziła jego pomysł i formułę. Był silny rezonans. Wygląda na to, że wyruszyliśmy w drogę. Bardzo ważne teraz, jaki będzie kolejny krok. Przede wszystkim festiwal dalej powinny tworzyć zespoły, które pracują w przestrzeni tradycji. Przestrzeń tradycji postrzegamy w sposób dość złożony: z jednej strony jako źródło inspiracji, z drugiej jako problemy, zagrożenia, konflikty. Takie też widzenie tej przestrzeni miał niegdyś Witold Gombrowicz, który pisząc „Transatlantyk” i „Ślub”, pragnął – jak twierdził -„rozprawić się z kulturą tradycyjną”.

Istnieje jednak ciągle potrzeba badań i rekonstrukcji tradycji, prace te mogą też tworzyć remedium na cierpienia i zagrożenia, które aktualnie przeżywamy. Dokładnie w tym obszarze festiwal wiele może zdziałać, tworząc nową widownię teatralną. Gdy goście festiwalu, przybysze z miasta wymieszają się z tubylcami, nie jeden raz powstanie twórczy ferment...

Ku takiej istotnej możliwości rozszerzenia odbioru teatru i zintensyfikowania kontaktów prowadzą teatralne formy plenerowe, które są ostatnio w Węgajtach realizowane. Rozpoczyna je „Missa Pagana” Mieczysława Litwińskiego, kompozycja do słów poematu Edwarda Stachury. Również węgajckie „Sobótki”, realizowane przez stażystów teatru. Szczególne jest w tym przypadku zaangażowanie mieszkańców wsi, działającej w niej grupy młodzieżowej, oraz grona osób zajmujących się tradycyjnym rzemiosłem.
Powiększać się będzie symboliczna topografia „wioski teatralnej”, budynek teatru, droga, las, wzgórze, staw... Naznaczać ją będą symbolicznie kolejne działające zespoły.


do góry



design:  © Grzegorz Kumorowicz   Created with free software

     

Czas generowania strony: 0.057